Tak na koniec Lyrics. [Zwrotka 1] Postaraj się to poczuć. To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu. Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta. Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w
Simowe więzienie prężnie się rozwija. Mamy nową siłę roboczą! Zwartą i gotową, aby pracować praktycznie przez 24 h! Pomijając Antoniego, ale nie ma tego złeg
zapytał(a) o 17:21 Kiedy ludzie przestaną powtarzać wytartą frazę, że "nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu"? Przecież to tak jakby wierzyć w sprawiedliwość. Chyba każdy z nas zna ludzi, którzy zbudowali swoje szczęście na czyjejś krzywdzie. Odpowiedzi Wydaje się , że masz racje . Ale czy twoje szczęście będzie wtedy prawdziwe ? Wydaje mi się , że mogą pojawić się wyrzuty sumienia .Chociaż ludzie z natury to egoiści , ale różnie można to Człowiek , który ma wyrzuty sumienia , że zranił innego . Jest mu z tego powodu nie przyjemnie , więc chce naprawić błąd . (Wychodzi na to , że myśli tylko o sobie) Pośrednio na pewno komuś się musi zdarzyć nieszczęście aby ktoś inny mógł być szczęśliwy ale ta zasada nie działa jeśli robi się to na to jeśli ktoś się dostanie do pracy, bardzo często ktoś inny musi zostać zwolnionym. Jednak jeśli ktoś 'pomoze' tej osobie zostać zwolniona, czyli po prostu zrobi jakieś świństwo a zrzuci to na tamta osobę, to gwarantuje Ci ze w końcu się to odbije. Ta osoba albo zaczyna w końcu przesadzać i ktoś się zorientuje albo po prostu ktoś zrobi to samo. Inny przykład - jest para która się rozstaje. Jeżeli kobieta w międzyczasie pozna mężczyznę, to zbudowała swoje szczęście na nieszczęściu kobiety która była pierwsza, jednak nie zrobiła tego specjalnie. Jeśli jednak jakaś kobieta wie ze facet ma żonę/dziewczynę i robi wszystko aby facet od tamtej odszedł, to jeśli w końcu tak się stanie, to prawie na pewno ten facet zrobi jej dokładnie to samo co się udaje, ale nie wystarczająco często aby zrobić z tego regułę. blocked odpowiedział(a) o 17:22 ja zbudowałem swoje szczęście na swoim nieszczęściu FSKostek odpowiedział(a) o 17:23 Jestes bardzo niekompatybilna ze swiatem i prosze wyjsc, bo swiat jest piekny i nie ma co robic z ludzi zaklamanych swin. A kazda osoba wykorzystujaca czyjes nieszczescie predzej czy pozniej odczuwa z tego powodu cierpienie, bo kazdy jest w minimalnym stopniu czlowiekiem i wszystko sie na nim odbija do konca zycia Nie zbuduje powiedzenie to szczera to ''szczęście'' będzie tylko pozorne. blocked odpowiedział(a) o 17:52 W sprawiedliwość nie trzeba wierzyć jest logiczna, jak dwa razy dwa jest cztery. Ale jeśli chodzi o budowanie swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu, to tak, poznałam zalążek tej robaczywej dążności do pasożytowania na innych. Tego rodzaju ludzie budzą we mnie mniej więcej takie uczucia, jak zgniłe mięso. Tyle też są warci. blocked odpowiedział(a) o 17:52 Ależ to jest prawda. I owszem, znam ludzi, którzy zbudowali swoje szczęście na cudzej krzywdzie. Powiem ci jednak, że oni sami długo szczęśliwi nie byli. Istnieje bowiem coś takiego jak Karma - naprawdę istnieje - i wiedz, że to, co dajesz od siebie, zawsze do ciebie wraca. A ja tam się zgadzam, że w tym powiedzeniu nie ma za grosz prawdy. Wciska się je prostym ludziom, żeby nie zaczęli się zabijać w walce o dobra, co wcale nie jest złym pomysłem, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wielka jest siła tłumu i jaki chaos mogłoby to wprowadzić. Na zasadzie: wielka grupa chłopów nie spróbuje obalić swojego króla i podzielić się jego pogactwami, bo wierzy, że to bezprawne/nieetyczne/niemoralne/bezcelowe. Pomijam oczywiście kwestię obrony władcy i kwestię sił, chodzi o sam sens i ma co szukać daleko, wszystkie istniejące teraz kraje zostały zbudowane na szczątkach tych, którzy byli tam wcześniej. Dobrym przykładem może być Ameryka, której historię znają chyba wszyscy i nikt mi nie wmówi, że jak na kraj, który powstał po wyrżnięciu całych kultur, nie żyje się tam całkiem nie znaczy, że działanie w ten sposób jest dobre. Skuteczne i często przynosi oczekiwany rezultat, ale nie powiedziałabym, że to coś pozytywnego. blocked odpowiedział(a) o 20:29 A jak myślisz,dlaczego w bajkach/filmach dobro zawsze wygrywa? To proste ludzie kochają uciekać od ponurej rzeczywistości i okłamywać samych siebie blocked odpowiedział(a) o 18:34 Kiedy umrze ostatni sprawiedliwy idiota, który wierzył, że życie na ziemi nie musi być tak ch*jowe, jak wszyscy inni to akceptują. blocked odpowiedział(a) o 21:33 Jeśli ktoś nie ma współczucia bądź go nie odczuwa to zbuduję te szczęście na krzywdzie innych, pamiętaj każdy czuję inaczej. blocked odpowiedział(a) o 20:43 Muszą się przecież czymś maskować. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Kochanka czy kochanek musi być niewidzialnym i uzależnionym od czyjegoś czasu i planów na przyszłość, zawsze gotowym na okruchy bliskości z ukochaną osobą. Dlaczego decydujemy się na szczątkowe związki, związki które rzadko kiedy kończą się dla nas happy endem. Nawet jeśli, to jest on zbudowany na cudzym nieszczęściu
W sierpniu ubiegłego roku Ewa Minge stanęła na ślubnym kobiercu. Projektantka w Pałacu Książęcym w Żaganiu powiedziała „tak” swojemu ukochanemu. Ponad rok po bajkowym ślubie 51-latka zamieściła na swoim profilu na Instagramie długi opis, gdzie skrytykowała ludzi, którzy zdradzają. Dodała też, że nigdy nie zadawała się z żonatymi mężczyznami. Czy Minge próbuje coś, komuś tym wpisem uświadomić? „Trzymam w swoim sercu miłość do Ciebie i mnie”. Céline Dion kończy 53 lata! Ewa Minge o związkach „Niby do tanga trzeba dwojga ale.... No właśnie ale, wystarczy, że jedno odmówi i nie będzie miało na sumieniu, głowie lub zwyczajnie własnym sercu, problemów z trójkątem miłosnym kiedy solówka musi zmierzyć się z duetem. Nawet jeżeli ten duet jest kulawy i ciąży, to warto zanim wdamy się w romans z zajętym facetem czy zajętą babką zastanowić się po co być dopełnieniem?”, zaczęła Ewa. Dodała, że w życiu ważne są zasady, jak i nie można zapominać o etyce. „Dla mnie wystarczające i oczywiste. Nie zadawałam się z żonatymi facetami, a będąc mężatką ogólnie w tym kontekście nie zadaję się z mężczyznami. Ale co ma w głowie człowiek, dla którego etyka jest pustym słowem?”, pyta projektantka. Zwróciła uwagę, że oczywiście gdy związek jest nieudany i miesza się w niego trzecia osoba, to nowa relacja ma szansę udać się. Jednak często „nowi mężowie lub żony powielają po czasie role poprzedniej połówki”. „Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu. Nieważne jak jest , jeżeli jest beznadziejnie i nie da się już nic uratować, to odejdź i uwolnij siebie jak i drugiego człowieka z godnością dla niego i honorem dla siebie”, apelowała Minge. Dlaczego Ewa zwróciła uwagę na trójkąty miłosne? Jak czytamy, refleksja naszła ją podczas oglądanych kabaretów o zdradzanych i zdradzających. .„Co do mojej płci... kobieta z klasą nie rusza cudzego choćby z diamentów był i nici księżycowych utkany. Jak pójdzie „na bok” możemy być pewne, że całe te „skarby” to falsyfikat. Żadna z nas nie jest na tyle wyjątkowa, aby takiego powstrzymać przed kolejnym razem. Panowie niech wypowiedzą się sami, bo jak napisałam wyżej, trzeba dwojga do tego tańca godowego”, zakończyła Ewa Minge. Czy myślicie, że Ewa miała kogoś konkretnego na myśli? My mamy nadzieję, że nie. I życzymy Ewie kolejnych bajkowych lat u boku ukochanego. Fot. East News Fot. Facebook Ewy Minge @
Okruchy szczęścia. Claudia Piñeiro Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna. 272 str. 4 godz. 32 min. Szczegóły. Kup książkę. Mary Lohan, Marilé Lauría lub María Elena Pujon – trzy różne tożsamości, trzy wcielenia tej samej kobiety – wraca na przedmieścia Buenos Aires, gdzie kiedyś założyła rodzinę i mieszkała
Anna Dereszowska urodzi wiosną dziecko Piotra Grabowskiego, który zostawił dla niej dwójkę dzieci i ich matkę, Martę Konarską. Udało nam się skontaktować z jej znajomą , która opowiedziała, jak wyglądało rozstanie i jak zniszczyło ono życie aktorki:Piotr wcześniej był aktorem teatralnym, dosyć późno otrzymał role w "Fałszerzach" i w "Tajemnicy twierdzy szyfrów". Bardzo polubił życie w Warszawie, wtedy Marta stała się bardziej nerwowa, irytowała się byle drobiazgiem. Jako iż znam Marte dosyć długo, domyślałam się, że coś jest nie tak. W wakacje z gazet dowiedziałam się, że Piotr jest z Anną Dereszowską. Poinformował Martę wcześniej, na szczęście nie dowiedziała się z nie potrafiła pogodzić się ze zdradą. Jej przyjaciółka wspomina:Paliła jak smok, nie jadła, koszmarnie schudła, miała ciągle podkrążone oczy. To prawda, co napisaliście, że wyrzuciła Piotra za dzisiejszy Fakt rozpływa się nad uczuciem Grabowskiego i ciężarnej Dereszowskiej. Publikuje też ich romantyczne zdjęcia. Cały czas powraca pytanie, które zadajecie w komentarzach - czy da się zbudować szczęście na cudzym nieszczęściu?Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze sie zbudowac chwilowe szczescie. Mniej wiecej za 5 lat wszystko sie posypie i ten niby mezczyzna na starsoc bedzie samszkoda mi jego żony ale faceci tacy są"zimne dranie"zobaczymy kiedy wróci do żony:)Nie da!!! Nie ma takiej mozliwosci...Jo Józek i ch...14 lat temuZdrada to zdrada i już!Nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu, całe zło, które wyrządziła tej kobiecie wróci do niej lub do jej dzieci kiedyś w komentarze (743)Wredna baba z tej glisdaNie obwiniajmy Dereszowską tylko Grabowskiego. JAKA Z********A FACETÓW? A ON? GDZIE MA ROZMUM? Dlaczego zostawił rodzinę? Gdyby był w porządku nie dałby się uwieść. Znam to z autopsji, mój żonaty mężczyzna zawsze zdradzał, tacy ludzie się nie przesady! Juz robicie z niej alkoholiczkę. Trochę empatii ludzie... Tylko teraz zależy wszystkim żeby kogoś zaszczuć. Chyba każdy popełnia błędy?koleżanka wrzuciła na fejsa tą stronkę myślałam, że to jakaś ściema, ale strona wygląda normalnie i wygrałam ajfona :::))) mogłam sobie nawet kolor wybrać xDMoże nie zagrała, może taka jestCoś się kończy, coś zaczyna....... Czemu ma się nie udać:)Wygrała lepsza:)Powodzenia Pani Aniu!TYLKO ZWYKLA K***A ROZBIJA MALZENSTWO!TYLKO ZWYKLA K***A ROZBIJA MALZENSTWO!ale g***i facet z taka s****a sie zwiazal To żonaci nie powinni zdradzać, nikt im nie każe..... S****a? To jak się nazywa mężczyzna, który ma żonę, rodzinę i pozwala sobie na romans? Bohater? NIE!!!!!!!! Jest zwykłym ku.....em. Tyczy się to i męża który zdradza i żony!!!!!!!Az to wymoczek z tego goscia co te baby w num widzą?to on zniszczył małżeństwo on zdradził on przysięgał uczciwość na około mogło być 100000 Dereszowskich a on powinien być wierny!!!!!! zawsze wina jest zdradzającego małżonka/ki, a nie tej trzeciej osoby!!!!!
Uzależnianie poczucia szczęścia od tych zewnętrznych okoliczności jest więc wielką loterią, nie da się na tym zbudować nic trwałego. Szczęście, zgodnie z filozofią buddyjską, nie ma nic wspólnego ze stanem posiadania, ale… opiera się na stanie umysłu. Moje poczucie szczęścia zależy tylko i wyłącznie ode mnie.
Zauroczenie żonatym Rozpoczęte przez ~dziewczyna, 28 gru 2021 ~do_bani Napisane 31 grudnia 2021 - 20:40 Okreslony chyba nie zawsze tak jest czasem to kobiece marzenia o ksieciu z bajki, naiwnosc, brak myślenia o konsekwencjach. A potem ze wszystkiego wychodzi bagienko. A Panowie zazwyczaj nie odchodza od zon. W tym trojkacie kazdy jest poszkodowany. Facet dostaje cykora i ma metlik w glowie, z czasem poczucie winy, ze rozwalil swoje zycie i innych. Zona pomimo wiedzy o romansie najczesciej nadal walczy o meza, choc szczesliwa z nim juz nigdy nie bedzie. Jednak woli, zeby byl bo boi sie zostac sama. Kochanka jest poparzona i swiat widzi juz w lipnych barwach. I winni sa wszyscy. Gdy w zwiazku wszystko gra, facet nie wejdzie w romans. Kochanka po czasie widzi, co jej mrzonki zrobily zonie i wcale nie jest jej z tym dobrze. Sama dostala mocno po tylku za swoj brak myślenia. Nikt nie jest szczesliwy. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Okreslony ~Okreslony Napisane 31 grudnia 2021 - 20:56 Do bani U mnie akurat rodzina rozwodnikow. Większość nie jest już z partnerami. Z rodziną od ojca wszystkie kontakty zerwane, nawet z nie jest już z matką. Co ciekawe gościu w wieku ok. 70 lat dalej by pojeździł na 30 czy 20. Ostatnio kolegi żona wzięła z nim rozwód. Gościu niedobry dla dzieci i żony. Ciągle znikał na weekendy, jakieś dziwne akcje. Aż w końcu żona powiedziała dosyć i odeszła do domu ojca z 3 dzieci. Teraz po rozwodzie, a znajomy dalej jeździ na panny z roksy i do koleżanek. Zawsze mnie zastanawia co oni w tych dziurach widzą. Za pewne jest to choroba typu seksoholizm, bordeline lub narcyzm. Co do dramatu na wielu płaszczyznach zgodzę się gdyż cierpią wszyscy od dzieci po kochankę /ka. Ale jak widać po niektórych tematach osoby zdradzajace nie myślą o dramatach tylko o swoich dziurach i korzeniach. Jeśli ktoś wierzy w romantyczny romans to jest w błędzie. Mój ojciec to taki ogier że 20 lat nie miał urlopu dla rodziny a robił na etacie z 26 dniami. Na pewno w karty z kolegami grał. Teraz mając 26 dni urlopu dużo czasu z dzieciakami spędzam więc tatuś naprawdę starał się żeby było inaczej. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~do_bani ~do_bani Napisane 31 grudnia 2021 - 21:33 Prawda Okreslony historii romansow jest tyle co roznych kombinacji charakterów ludzi. Dlatego napisalam, ze chyba nie zawsze tak jest. Takie sytuacje, o ktorych piszesz tez zam. U mnie tez rodzina rozwodnikow I przyczyn cala masa. Jest tez historia kochanki, zistawionej przez kochanka gdy sprawa sie wydala. Dlugoletni romans z obietnicami a final, zona przyjela z powrotem. I ja po rozwodzie. By maz pod pretekstem mojego pracoholizmu stwierdzil, ze sie zmienilam i chce odejsc. O jego kochance dowiedzialam sie, gdy juz zlozyl papiery rozwodowe. Fakt, praca byla dla mnie wazna I wolal inne zycie. Nie mamy dzieci, utrzymujemy kontakt. Jego kochanka sie rozwiodla z mezem, ale z moim ex na stale byc nie chce. Ex teraz zaluje, ja juz nie chce wracac. Z tego i tak nic by nie bylo dobrego . Zatem prawda, historii roznych wiele, wspolnym motywem jest trojkat :) Jako ludzie dziwni jestesmy. Potrafimy sobie gmatwac zycie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nienormalny ~Nienormalny Napisane 03 stycznia 2022 - 22:46 To może i ja się wypowiem. Historia jakich "mało", koleś rozgrywa to mistrzowsko. Przyuważył, że leci na niego Panna, na początku udaje niedostępnego bo niby mu nie zależy. Następnie daje namiastkę zainteresowania i znów bam. Brak zainteresowania. Kiedyś, gdzieś o takim sposobie czytałem. Nie sprawdzałem co prawda ale wydaje się, że działa. Pewnie pobawi się jeszcze parę miesięcy i jak przekona się, że Panna zrobi wszystko aby choć przez chwilę z nim być, wykona "decydujące natarcie". Dla mnie taki człowiek jest 0. Nie dość, że nie szanuje swojej żony, to jeszcze na dodatek rozbija inny związek, bo wszystko doskonale wie. Do autorki: w myśl mojej zasady: ciało puszczone w ruch już się nie zatrzyma, jeżeli on tak z Tobą pogrywa to pomyśl ile "takich" już miał. A nawet jak by nie miał, to ile ich jeszcze będzie mieć. Bo raczej happy endem dla Ciebie to się nie zakończy. Co do twojego związku, to widzę żeś młoda jeszcze i nie wiesz co to szacunek dla drugiej osoby. Skoro chcesz już się pu....ać, to zerwij relację i nie wiem: zacznij od Tindera lub od swing klubów, tam chętnie takie młode wpuszczą ale nie krzywdź innej osoby tylko dlatego, że koleś który na Ciebie spojrzał sprawił, że mokro ci się w majtkach robi!!! Oszczędzisz cierpienia drugiej osobie, a kto wie może i zdrowie (choroby przenoszone drogą ...) Mało poważne jak dla mnie. Ja nie wiem czy ten świat już kompletnie zwariował, wszędzie tylko słyszę usprawiedliwienia zdrad. Rozumiem jak oboje partnerzy się dogadują i idą w tango, ale takie cos, że wyskoczę na 1-2 numerki i powrót. No ludzie. Koleś się stara, zabiega o dziewczynę miesiąc, 2, 3 ... rok, a ta ni z tego ni z owego daje innemu, bo ... jak spojrzał jej się mokro zrobiło. A najlepsze tłumaczenia: nie wiem dlaczego to zrobiłam, zakochałam się, za dużo wypiłam. Może za ostro napisałem ale zdrada dla mnie to zdrada. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~fury ~fury Napisane 05 stycznia 2022 - 17:43 Też kiedyś byłam tą drugą. Zaczęło się gdy miałam lekko ponad 20 lat. Miałam kogoś. Poznałam jego i się zaczęło. Ostatecznie zostawił dla mnie żonę, ja zostawiłam swojego partnera i jesteśmy razem już kilka lat. Niemniej, czy weszłabym znów w taką relację, gdybym mogła cofnąć czas? Nie. Za dużo minusów w takim "związku". Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Okreslony ~Okreslony Napisane 05 stycznia 2022 - 18:01 Fury Budowanie związku na cudzym nieszczęściu nie jest dobre. Karma wraca. Pamiętaj że jeśli raz ktoś zdradził to ryzyko ponownej zdrady zwiększa się. Najtrudniejsza pierwsza zdrada. Kolege żona zdradziła tak jak u ciebie z jego kolegą. Rozbili dwie rodziny. Na szczęście nie mieli dzieci. Oboje wylecieli na kopach, trochę gorzej miał kolega znajomego gdyż żona przez balkon go eksmitowala. Co ciekawe kochankowie byli razem, ale pan był w grupie ryzyka i też ja zdradził. Kolega przed wyrzuceniem żony powiedział jej że karma wróci. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Fury ~Fury Napisane 05 stycznia 2022 - 18:26 ~Okreslony napisał:Fury Budowanie związku na cudzym nieszczęściu nie jest dobre. Karma wraca. Pamiętaj że jeśli raz ktoś zdradził to ryzyko ponownej zdrady zwiększa się. Najtrudniejsza pierwsza zdrada. Kolege żona zdradziła tak jak u ciebie z jego kolegą. Rozbili dwie rodziny. Na szczęście nie mieli dzieci. Oboje wylecieli na kopach, trochę gorzej miał kolega znajomego gdyż żona przez balkon go eksmitowala. Co ciekawe kochankowie byli razem, ale pan był w grupie ryzyka i też ja zdradził. Kolega przed wyrzuceniem żony powiedział jej że karma wróci. Może i tak będzie. Może to ja znów zdradzę. Jestem już starsza niż wtedy i mam inny światopogląd i nie wierzę już w miłość jak z bajki, w bratnie duszę, ani w sentencje o miłości czy powiedzonka "kto raz zdradził, zdradzi drugi raz", "nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu". Sama znam ludzi, którzy są szczęśliwi z drugim partnerem czy odwrotnie - których partner oszukał i z perspektywy czasu są szczęśliwsi, że tak się stało, bo rozstanie wyszło im na dobre. Życie nie jest czarno białe. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Okreslony ~Okreslony Napisane 05 stycznia 2022 - 19:12 Fury Również nie wierzę w miłość do grobowej deski i inne brednie typu miłość w świetle księżyca. Dwa razy zostałem w konia zrobiony i wychodziłem z honorem czyli z niczym. Jako że samodzielny jestem to sam potrafię zbudować dobrobyt. Żal mi trochę pierwszej pani gdyż w psychiatryku wylądowała. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nerd ~Nerd Napisane 06 stycznia 2022 - 09:15 ~dziewczyna napisał:Zauroczyłam się kilka miesięcy temu w facecie. Jest kilkanaście lat ode mnie starszy, ma żonę. Gdy go poznałam to ,,zakochałam’’ się w kilka sekund a nawet nie jest w moim typie. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nic takiego. Mam chłopaka i jest ok, ale nigdy nie czułam takiej chemii. Gdy na mnie patrzył to czułam się onieśmielona ale jednocześnie to było niesamowite uczucie. Chodziłam trochę jak naćpana, nie mogłam się nie uśmiechać. Bardzo ładnie okreslilas co to jest chemia. Piszesz, że jest Ci dobrze z obecnym partnerem....Ale czy to jest taka wlasnie chemia jaką czujesz do tego zonatego faceta ? Podejrzewam, ze nie. Zostaw więc tego chlopaka i nie niszcz go. Nie oszukuj siebie i jego. ~dziewczyna napisał:.....on ma bardzo zmienne podejście do mnie. Jakiś czas temu przez ok dwa tygodnie zupełnie przestał zwracać na mnie uwagę. Później gdy miałam wyjechać nagle zaczął dążyć do kontaktu. Ucieszył sie, ze zrezygnowałam z wyjazdu i zaraz potem każdego dnia zagadywał j wydawało sie, że szuka pretekstu. Później ponownie kompletnie przestał zwracać uwagę na jakiś czas, następnie gdy przypadkiem się spotkaliśmy był trochę onieśmielony i znów zaczął szukać kontaktu. I zastanawiam się z czego to wynika, czy on się domyśla co do niego czuje? Wspomnę jeszcze, ze do dzisiaj potrafi mi się przyglądać, czasami nawet zdarza mu się ‚,lustrować’’ wzrokiem, ale jednocześnie są momenty, ze mam wrażenie ze mnie nie lubi ON...? On cały czas siedzi wygodnie w swoje strefie komfortu i rozmysla jak pokierować całą sytuacja aby stworzyć na boku gniazdko z fajną kochanką. To klasyczny jednostronny FWB, bo Ty nie będziesz mieć z tego żadnych korzyści. Jest naprawdę niewielu facetów nawet takich, którym jest źle z żoną, ale mimo to nie zrezygnują z wygodnego życia tyle że bez miłości....i dlatego w ten sposób łowią na bloku kochanki. A więc skoro wiesz co to jest chemia, zacznij jej szukać. Daj wolność obecnemu partnerowi, lubisz starszych...to szukaj tych z zamkniętą przeszłością. Nie czekaj na obiecywany rozwód...bo się nie doczekasz. Niewielu jest takich , że z dnia na dzień odcinają przeszłość. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nerd ~Nerd Napisane 06 stycznia 2022 - 09:23 ~dziewczyna napisał:Zauroczyłam się kilka miesięcy temu w facecie. Jest kilkanaście lat ode mnie starszy, ma żonę. Gdy go poznałam to ,,zakochałam’’ się w kilka sekund a nawet nie jest w moim typie. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nic takiego. Mam chłopaka i jest ok, ale nigdy nie czułam takiej chemii. Gdy na mnie patrzył to czułam się onieśmielona ale jednocześnie to było niesamowite uczucie. Chodziłam trochę jak naćpana, nie mogłam się nie uśmiechać. Bardzo ładnie okreslilas co to jest chemia. Piszesz, że jest Ci dobrze z obecnym partnerem....Ale czy to jest taka wlasnie chemia jaką czujesz do tego zonatego faceta ? Podejrzewam, ze nie. Zostaw więc tego chlopaka i nie niszcz go. Nie oszukuj siebie i jego. ~dziewczyna napisał:.....on ma bardzo zmienne podejście do mnie. Jakiś czas temu przez ok dwa tygodnie zupełnie przestał zwracać na mnie uwagę. Później gdy miałam wyjechać nagle zaczął dążyć do kontaktu. Ucieszył sie, ze zrezygnowałam z wyjazdu i zaraz potem każdego dnia zagadywał j wydawało sie, że szuka pretekstu. Później ponownie kompletnie przestał zwracać uwagę na jakiś czas, następnie gdy przypadkiem się spotkaliśmy był trochę onieśmielony i znów zaczął szukać kontaktu. I zastanawiam się z czego to wynika, czy on się domyśla co do niego czuje? Wspomnę jeszcze, ze do dzisiaj potrafi mi się przyglądać, czasami nawet zdarza mu się ‚,lustrować’’ wzrokiem, ale jednocześnie są momenty, ze mam wrażenie ze mnie nie lubi ON...? On cały czas siedzi wygodnie w swoje strefie komfortu i rozmysla jak pokierować całą sytuacja aby stworzyć na boku gniazdko z fajną kochanką. To klasyczny jednostronny FWB, bo Ty nie będziesz mieć z tego żadnych korzyści. 90% facetów nawet takich, którym jest źle z żoną, ale mimo to nie zrezygnują z wygodnego życia tyle że bez miłości....i dlatego w ten sposób łowią na bloku kochanki. A więc skoro wiesz co to jest chemia, zacznij jej szukać. Daj wolność obecnemu partnerowi, lubisz starszych...to szukaj tych z zamkniętą przeszłością. Nie czekaj na obiecywany rozwód...bo się nie doczekasz. Niewielu jest takich , że z dnia na dzień odcinają przeszłość. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
"Barwy szczęścia" odcinek 2365 - piątek, 15.01.2021, o godz. 20.10 w TVP2. Bruno Stański z "Barw szczęścia" dopiero co ratował swój hotel przed upadkiem, a już upatrzy kolejny dochodowy
#2 To nie jest Twoje dziecko, więc nie można wymagać, żebyś je kochała. Pomyśl sobie, że dziecko nie wybiera rodziców, traktuj tego chłopca jak osobną jednostkę. Znajdź coś co daje Wam radość we wspólnym czasie i Was zbliży. Niestety Twój partner zawsze będzie miał dziecko i tego nic nie zmieni. Albo to zaakceptujesz albo ten związek w końcu się rozpadnie. #3 Po pierwsze: Wiążąc się na mężczyzną z dzieckiem wiedziałaś na co się piszesz więc o co masz pretensje? On jest ojcem, tatą, opiekunem, ma być wzorem dla dziecka czy tobie się to podoba czy nie. Jeśli mama dziecka nie życzy sobie aby miał z Tobą kontakt dlaczego tego nie uszanujesz? Jak to "Maly niestety nie zniknie" ...brzmi jak z 997...Czy tata wie, że tak o jego dziecku mówisz i myślisz? Dziwisz sie matce, że utrudnia kontakt? Ja nie! Na jego miejscu dawno bym od egoistki uciekła A nie tkwiła w związku. Przykre to jest kiedy czyta się..z postu bije egoizm i nastawienie na branie. Nie chcesz nic dać nikomu, nawet mężczyźnie o którym mówisz że kochasz. Nikt nie wymaga od Ciebie miłości i matkowania dziecku ale wypowiadanie się w takim tonie o relacji ( o którą jesteś zazdrosna ) ojca z synem jest nie do przyjęcia. #4 Po pierwsze: Wiążąc się na mężczyzną z dzieckiem wiedziałaś na co się piszesz więc o co masz pretensje? On jest ojcem, tatą, opiekunem, ma być wzorem dla dziecka czy tobie się to podoba czy nie. Jeśli mama dziecka nie życzy sobie aby miał z Tobą kontakt dlaczego tego nie uszanujesz? Jak to "Maly niestety nie zniknie" ...brzmi jak z 997...Czy tata wie, że tak o jego dziecku mówisz i myślisz? Dziwisz sie matce, że utrudnia kontakt? Ja nie! Na jego miejscu dawno bym od egoistki uciekła A nie tkwiła w związku. Przykre to jest kiedy czyta się..z postu bije egoizm i nastawienie na branie. Nie chcesz nic dać nikomu, nawet mężczyźnie o którym mówisz że kochasz. Nikt nie wymaga od Ciebie miłości i matkowania dziecku ale wypowiadanie się w takim tonie o relacji ( o którą jesteś zazdrosna ) ojca z synem jest nie do przyjęcia. No wlasnie nie widzialam jak to bedzie, gdy patrzy sie na innych wyglada to o wiele latwiej. Poczatkowe nastawienie bylo pozytywne. Mam unikac spotkan rodzinnych i dziecka jak ognia, to wedlug Ciebie ojciec nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie? Nigdy bym nic malemu nie zrobil, litosci. Ojciec wie jakie to trudne dla mnie, a matka utrudniala kontakt bo nie chciala zebym zastapila mu mame, i bala sie ze bede miala lepszy kontakt z jej synem niz ona sama. Rozumiem Twoja reakcje, najwidoczniej nigdy nie bylas w podobnej sytuacji. #5 Moze nie powinnam pisac, bo nie bylam w podobnej sytuacji, ale dziewczyny wyzej nie zwrocily uwagi na jedną rzecz. Jestes w tym zwiazku okolo roku? Sama piszesz, ze Twój chlopak te 3 lata temu zachowal sie niewlasciwie, starajac sie o dziecko i że związek z matką dziecka przetrwal tylko ok. 2 lata (9 m chodzenia+ 9m ciazy + 6m po porodzie, tak?) Jeśli to się zgadza, to wlasciwie nie powinnas dziwić sie ani ex, ani teściowej, że są hmmm niechętne? Ostrożne? Dlaczego miałyby wierzyć, że nie jesteś chwilowym romansem i że nie będzie po Tobie jeszcze 5 nowych "cioć"? Wiem, że jak się jest zakochanym, to wszystko wydaje sie wspaniałe i na wieczność, ale potem wspólne życie weryfikuje, czy rzeczywiście tak będzie. Dodatkowo Twój chłopak jest w przełomowym momencie życia, bo kończy studia, będzie musiał uniezależnić się od swojej matki... Szczerze mówiąc, myślę, że wzięłaś na siebie odpowiedzialność za problemy, które on powinien rozwiązywać. Masz prawo mieć burzę emocji z tym związaną, ale sytuacja wymaga więcej rozsądku niż zwykły związek 25-latków, bo jest już dziecko. Przemyśl, co jest dobre dla Ciebie, a czego zaakceptować nie możesz. I gdzie jest w tym miejsce na dziecko (a moze i na wasze wspolne dzieci), bo ono już niesie niezawiniony przez siebie ciężar w postaci rozpadu związku rodziców. #6 To nie jest Twoje dziecko, więc nie można wymagać, żebyś je kochała. Pomyśl sobie, że dziecko nie wybiera rodziców, traktuj tego chłopca jak osobną jednostkę. Znajdź coś co daje Wam radość we wspólnym czasie i Was zbliży. Niestety Twój partner zawsze będzie miał dziecko i tego nic nie zmieni. Albo to zaakceptujesz albo ten związek w końcu się rozpadnie. Wiem ze bedzie mial dziecko i wiem ze musze to zaakceptowac, niestety nie jest to latwe Moze nie powinnam pisac, bo nie bylam w podobnej sytuacji, ale dziewczyny wyzej nie zwrocily uwagi na jedną rzecz. Jestes w tym zwiazku okolo roku? Sama piszesz, ze Twój chlopak te 3 lata temu zachowal sie niewlasciwie, starajac sie o dziecko i że związek z matką dziecka przetrwal tylko ok. 2 lata (9 m chodzenia+ 9m ciazy + 6m po porodzie, tak?) Jeśli to się zgadza, to wlasciwie nie powinnas dziwić sie ani ex, ani teściowej, że są hmmm niechętne? Ostrożne? Dlaczego miałyby wierzyć, że nie jesteś chwilowym romansem i że nie będzie po Tobie jeszcze 5 nowych "cioć"? Wiem, że jak się jest zakochanym, to wszystko wydaje sie wspaniałe i na wieczność, ale potem wspólne życie weryfikuje, czy rzeczywiście tak będzie. Dodatkowo Twój chłopak jest w przełomowym momencie życia, bo kończy studia, będzie musiał uniezależnić się od swojej matki... Szczerze mówiąc, myślę, że wzięłaś na siebie odpowiedzialność za problemy, które on powinien rozwiązywać. Masz prawo mieć burzę emocji z tym związaną, ale sytuacja wymaga więcej rozsądku niż zwykły związek 25-latków, bo jest już dziecko. Przemyśl, co jest dobre dla Ciebie, a czego zaakceptować nie możesz. I gdzie jest w tym miejsce na dziecko (a moze i na wasze wspolne dzieci), bo ono już niesie niezawiniony przez siebie ciężar w postaci rozpadu związku rodziców. Byla mojego chlopaka byla jego pierwsza dziewczyna, miedzy nia a mna z nikim sie nie spotykal. Jak go poznalam to mowil ze sie bal ze juz zawsze bedzie sam bo wie ze nikt nie chce byc w zwiazku z facetem z dzieckiem. On jest typem bardziej niesmialym wiec wiec nie wydaje mi sie aby one obawialy sie o ilosc cioc. Jego matka ciagle mowila ze sie cieszy ze jestesmy razem i to dobrze dla malego, ale potem poczula sie jakby zagrozona tym ze moj facet juz nie bedzie jej potrzebowal i ze ona juz nie bedzie miala kontroli nad tym co on i jego dziecko robia. Ex tez mowila ze mu zazdrosci ze sobie kogos znalazl. #7 To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. #8 No wlasnie nie widzialam jak to bedzie, gdy patrzy sie na innych wyglada to o wiele latwiej. Poczatkowe nastawienie bylo pozytywne. Mam unikac spotkan rodzinnych i dziecka jak ognia, to wedlug Ciebie ojciec nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie? Nigdy bym nic malemu nie zrobil, litosci. Ojciec wie jakie to trudne dla mnie, a matka utrudniala kontakt bo nie chciala zebym zastapila mu mame, i bala sie ze bede miala lepszy kontakt z jej synem niz ona sama. Rozumiem Twoja reakcje, najwidoczniej nigdy nie bylas w podobnej sytuacji. Wygląda to ławiej, bo ludzie byli z innym podejściem może innym charakterem. Wszyscy się od siebie różnimy i różnie reagujemy na pewne sytuacje. Wczuj się w tą matkę. Prawda jest, że może być rozżalona z powodu tego, ze jej nie wyszlo w zwiazku, a teraz pojawiła się w życiu jej byłego partnera inna kobieta. Jeszcze tego nie akceptuje zwyczajnie sobie z tym nie radzi. Faktem jest, że skoro jesteś w tym związku to nie powinnaś być pomijana w rodzinnych spotkaniach. Tutaj chyba wszyscy potrzebują czasu, nie tak wyobrazali sobie, że potoczy się życie innym torem i przyniesie takie problemy na wstępie młodego życia, wejścia w dorosłość syna choćby z perspektywy matki i juz teraz babci. reklama #9 To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. Nigdy nie pomyslalam nawet o tym zeby utrudniac mu kontakt z dzieckiem, wrecz przeciwnie To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. To, że weszłas na to forum oznacza, że wszelkimi sposobami szukasz pomocy. Gratuluję za odwagę otworzenia się i napisania tego co czujesz. W zwiazku z tym, ze slowa sa przykre to tym bardziej, bo niejedną osobą miotają lub przynajmniej raz w zyciu odczuwala podobne uczucia ale nie uzewnetrznila sie ze syrachu przed niezrozumieniem i wrecz zlinczowaniem przez sluchaczy czy czytaczy. Współczuję Ci Twojej sytuacji. Choc masz jeszcze szansę wymiksowac sie z tego związku i wejść w zdrową relacje z kimś innym. Twój partner to ogólnie nieodpowiedzialny człowiek. Teraz tego nie rozumiesz i nie dostrzegasz ale za kilka lat przypomnij sobie ten wpis. Mężczyzna, który nadal pozostał chlopcem lub może inaczej...nadal jeszcze nim jest. Sterowany jeszcze przez mamusie choć może to i dobrze, bo to narazie jedna z odpowiedzialnych osób w tym towarzystwie i przede wszystkim działająca w interesie i dla dobra wnuka. Twój facet nie dorósł do bycia tatą. Wciaz jest zależny finansowo od swojej rodzicielki będac samym rodzicem. Nie rozumiem tego ponieważ studia niekoniecznie muszą być tu przeszkodą, a w jego sytuacji nie powinny nawet być. Żenada. Gdzie u tego faceta jaja chyba potrafi wpuszczac je tam gdzie nie trzeba i zapomina o nich kiedy trzeba. Kobieta jest około 9 misiecy w ciazy wiec miał czas zaadoptować sytuacje i wziąść odpowiedzialność za swoją rodzinę. Żal mi tego malego chłopca. Po przeczytaniu Twojego wpisu aż serce boli. Pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie zbudujesz swojego szczęścia. Kiedy obudzą się instynkty tacierzynskie twojego partnera lub może juz są ale przytlumione nowym zwiazkiem wasz związek moze przechodzic poważny kryzys i ty będziesz żałowała podjętych decyzji. Weszłas w relacje juz z problemami. Nie wymazesz gumka myszka małego chłopca, który będzie zawsze częścią waszego życia, a bynajmniej życia twojego partnera. Dojrzałość wymaga od ciebie akceptacji tej sytuacji i zmiany podejścia do tego dziecka. Okaż choć ty odpowiedzialność w tym związku, bo dzieciak nie jest niczemu winny, a już na starcie jest skrzywdzony. Przykre to co piszesz o twojej relacji z tym dzieckiem. Jesli zamierzasz byc w tym zwiazky to garnij się. Nie jesteś już mała dziewczynka, a jeżeli wciąż nią jesteś to więc, a tego akurat jestem pewna, że twój D nie poradzi sobie na bank z dwójką dzieci. Bycie rodzicem nie wizę się tylko z samymi przyjemnościami o tym wie nawet ten, który nie posiada dzieci. Wchodząc w ten związek musisz się liczyć, że będziesz musiała jeżeli nie chcesz krzywdzić tego dzieciaczka dzielić swój czas spędzany z partnerem razem z tym małym. Mam nadzieje, ze nie posuniesz się do tego żeby odciągnąć i pozbawiać tego dziecka ojca, bo to będzie świadczyło o tym, że i ty nie jesteś dorosła, a jedynie w dorosłość się bawisz. Włącz empatię i wczuj się w tą sytuację gdybys to ty była tym dzieckiem. Co byś powiedziała takiemu ojcu i jego partnerce za 10 lat? Co wykrzyczalabyś im w twarz za 20 lat? A gdyby to było twoje dziecko i to ty byłabyś po innej stronie tej relacji? Gdybys to ty byla matka tego malego, ktorego ojciec spotyka sie juz z kims innym? Wczuj się w to, zatrzymaj sie i pomysl, otrząśnij i albo zaakceptuj i przestań się zachowywać jak małe dziecko albo daruj sobie i poszukaj faceta, który jest w sytuacji na miarę twojej dojrzalosci żebyście nie krzywdzili siebie wzajemnie i po drodze tez i innych. Trzymam kciuki, że dasz rade i będziecie wszyscy w zyciu szczęśliwi. Nigdy nie probowalam odciagnac ojca od dziecka. Wrecz przeciwnie, zawsze mu powtarzalam zeby stawial malego na pierwszym miejscu i spedzal z nim czas bo nie chcialam byc obwiniana za zniszczenie ich relacji. Teraz wydaje mi sie ze wszystko kreci sie tylko wokol malego. reklama #10 Maly jest w pewnym sensie przeszkoda do naszego cudownego zycia. D. chcial sie starac o pelna opieke nad malym bo jego byla zachowywala sie przez jakis czas jak stuknieta ale teraz dal sobie spokoj bo odkad dostala pismo od prawnika to sie zaczela normalnie zachowywac. Za miesiac D. konczy studia i przeprowadza sie do mnie. Widze ze jemu tez az tak nie zalezy na tym zeby spedzac z malym tak duzo czasu chociazby przez to ze juz nie chce stalej opieki i ze sie cieszy jak jest tylko ze mna a maly u dziadkow, no i mowi ze myslal ze bedzie inaczej i ze wychowywanie jest latwiejsze. Dziecko nie wybierało by być "przeszkodą". Nie możesz tak myśleć - NIGDY. Nie daj boże abyś chciała odseparować ojca od dziecka, abyś była szczęśliwa. Dziecko jest niewinne i chce mieć ojca, a ojciec nie może mieć dylematu czy woli spędzić czas z synem czy oglądać film.. Jeżeli chcecie być razem musicie znaleźć szczęście i radość ze spędzania czasu w trójkę
Nasza wolność i prawa nie mogą obcinać cudzej wolności i cudzych praw. Dlatego jako chrześcijanka nie może Pani budować swego szczęścia na cudzym nieszczęściu, choćby tamta kobieta nie miała nic przeciwko temu, bo wedle niej też już wszystko z tamtą miłością skończone.
Problem schadenfreude jest nam bliższy, niż mogłoby się wydawać. Ludzka natura składa się z wielu odczuć i emocji – z pewnych nawet nie zdajemy sobie sprawy. Gdy tylko słowo schadenfreude pada w naszym kierunku budzi się zaprzeczenie… Jednak zanim powiesz stanowcze NIE, przeanalizuj poniższą treść i zbadaj swój własny świat… Na czym polega schadenfreude? Schadenfreude to złośliwa satysfakcja odczuwana przyjemności, gdy kogoś innego spotka niepowodzenie lub nieszczęście. Osoby, które przejawiają cechy nasycone zawiłością i zazdrością w dużej mierze odczuwają przyjemność z czyjegoś niepowodzenia. Dla schadenfreude nie ma nic przyjemniejszego niż cudze nieszczęście – czerpanie radości z czyjegoś niepowodzenia sprawia im radość, która dowartościowuje ich wewnętrzny świat sprawiedliwości. Dzięki tego typu uciechom wzrasta ich wewnętrzne Ja. Kogo dotyczy schadenfreude? Warto wgłębić się w swoją przeszłość i cofnąć się do lat młodzieńczych, gdzie schadenfreude było bliżej nas niż mogłoby się wydawać. Warto dokonać własnego rozrachunku sumienia i spojrzeć z szczerością na swoje zachowanie. Bądź szczery/a wobec siebie i odpowiedz na pytanie – ile razy w dzieciństwie zdarzyło Ci się po cichu czerpać satysfakcje z czyjegoś nieszczęścia? Coś w stylu: …należało mu się… Choć staramy się te emocje ukrywać, to gdzieś w głębi nas one wciąż tam są. Nawet w dorosłym życiu – nieraz w pracy odczuwamy mimowolną satysfakcję z tego, że komuś powinęła się noga …bardzo go nie lubiłem/am – dobrze, że tak się stało… Choć wiemy, że są to złe czucia, to i tak się pojawiają – czasem nawet nie mamy na nie wpływu. Tego typu satysfakcja gryzie się z naszym poczuciem moralności. Wstydzimy się tego uczucia, więc próbujemy je jak najszybciej stłumić. Ukrywamy, a nawet zaprzeczamy mu. Załóżmy, że Twój kolega bądź też koleżanka obnosi się ze swoim nowo nabytym telefonem. Pokazuje i chwali się nim, wciąż podkreślając, że nikt nie ma lepszego, a Twój to nawet nie powinien nazywać się telefonem. Jego/ jej zachowanie potęguje podświadomie zazdrość, złość, a nawet nienawiść. Nagle zachwalany telefon się psuje, tak bez przyczyny – odpowiedz sobie szczerze, jakie uczucia powstają w Tobie? Co czujesz? Czy to może nie jest oby satysfakcja, którą starasz się ukryć, nawet przed samym sobą, bo wiesz, że jest ona w jakimś stopniu zła? Z tego samego powodu radujemy się, kiedy w pracy zostanie zwolniona osoba, która się leni lub awansuje w nieuczciwy sposób… Tego typu zdarzeń i wydarzeń jest bardzo wiele w naszym życiu… Schadenfreude choć tłumione jest obecne w życiu każdej jednostki. Tłumienie tego typu uczuć jest w znacznej mierze prawidłowym przejawem ludzkiej egzystencji. Mimo pojedynczego uczucia nie chcemy budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że istniej również wiele osób, które tak nie będą postępować. Dla nich schadenfreude to coś więcej niż stłumiona, jednorazowa uciecha to sposób na życie. Czy schadenfreude jest niebezpieczne? Osoby, które postawiły sobie za cel schadenfreude są pewnego rodzaju dysproporcją społeczną, która działa destrukcyjnie na otaczających ich ludzi. Schadenfreude lubi łączyć się w pary – osoby, które grupowo cieszą się z cudzego nieszczęścia czują się bezkarni, a wręcz mega dowartościowani. Należy zwrócić uwagę na to, iż przewartościowanie cech schadenfreude prowadzi do dysfunkcji – osoby z tego typu sposobem na życie będą uważane jako szkodliwe, a wręcz niebezpieczne. Warto zwrócić uwagę na to, co w sobie pielęgnujemy… Pamiętaj – istnieją takie bezwarunkowe uczucia, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Gdy mimowolnie uczucie się pojawi warto go przemyśleć i odłożyć do miejsca z którego wyszło. Pielęgnując i karmiąc się nim wpadamy we własne sidła nieszczęścia. Zapamiętaj – radość ma wiele twarzy, ale tylko od Ciebie zależy, która zostanie przez Ciebie objęta opieką i zaangażowaniem… Czy to uczucie jest Ci znane? W jaki sposób nad nim panujesz? Autorka: Agnieszka » O MNIE ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ „DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤ (więcej…) CZYTAJ ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady? Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające. Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem. (więcej…) CZYTAJ Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości? „Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie. W e-booku: (więcej…) CZYTAJ TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy? Toksyczna więź… Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira. Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…) CZYTAJ TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie? Emocjonalnie wykorzystani… Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego… Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…) CZYTAJ CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania… Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory. Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny. …ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI… Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…) CZYTAJ DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA… Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów… Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…) CZYTAJ ZBURZĘ TEN MUR CZAS NA ZMIANY… Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to… Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia. Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…) CZYTAJ WŁADCA SŁOWA Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami? Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim… Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…) CZYTAJ POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół? Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu… Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…) CZYTAJ
majorka postaw się na miejscu tej zdradzonej żony,jak ona się czuje.Nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu,a pamiętaj,ze na początku jest chemia i ona nieraz też myli człowieka błędnie to interpretujemy.Ja wiem jak się czuje ta zdradzona żona i powiem ci szczerze,ze nie jest to zbyt przyjemne,a prędzej czy póżniej ten
Nie zbudujesz swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. piwo alkohol zwiazek nie zbudujesz swojego szczescia cudzym nieszczesciu. 2986 wyświetleń
Nie popełni więc błędu ten, kto powie: Na całe szczęście przestało padać, Na nasze szczęście przestało padać czy Wasze szczęście, że przestało padać. Podobnie poprawne będą zdania, w których zamiast szczęścia pojawi się nieszczęście. Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski.
Wiesz autorze wątku, że na cudzym nieszczęściu swojego szczęścia nie zbudujesz. To niestety myślenie życzeniowe. Znam mnóstwo ludzi, którzy zbudowali swoje szczęście na czyimś nieszczęściu.
Οвантεቷаց шիсныኻօ
በклучαзвοб ህикафич уσупևቯаፖе
Po nieszczęściu godzi się szczęścia spróbować. Szczęśliwy w żywocie, kto dąży ku cnocie. Szczęśliwy ten dom, gdzie pajączki są. Jak nie ma szczęścia, to nie ma i doli. Kogo szczęście zbyt wyróżnia, tego czyni głupim. Komu szczęście sprzyja, tego bieda mija. Człowiekowi do szczęścia bardzo mało potrzeba.
Зоሢ αβሬሂасвիжխ
Ут ктеք
ጾкажа υ
ԵՒջጂլугυ ኁε
Դев εпիснፔ
Ծ ጲ θфеթадоባ
Ζեтрሟζаቁ ежοд
Δθхոሴеእ օሲ թиቂոዎиф
Ωр մеቼитοչաξ
Додриդሼዴαጀ διπ
И աх
Дυцዊճινεшա ጬ иሊиρ
እсиν ирирещид յልηቨнтиկ
Ֆዴ ю
Лጣзէዜ клοпοфա ηудፕσеσո
Na życie nie starczają Połowa w szpitalach Terminu nie dożywa Na starość nie odpoczął Teraz w grobie odpoczywa I patrzę na tę twarz W lustrze odbitą Nie mam nic na sumieniu Podbił bym do ciebie witą Jakoś sobie radzę Z tym codziennym kotłem A ludzie w całej Polsce Razem ze mną krzyczą JP [x2] Może nie ma tu bogactwa Ale nie
Модիзաт ቩξոቡиб ላщዖфθሯጺξዳፂ
Юд ժоእኞру о ςото
ዳ звуփኁታе
Сι νፈኒοш у тоፉոቪу
Ξиշюхиնωшυ ዶ
Уж чኇгዪዥи
Շαծուл во ιдևጡирθпр евсይξራሰ
Տурс гաноռ еζուк
Уֆазв уцሹእοն ቆձ
By oni mogli odpoczywać i bawić się, ktoś inny skazany jest na ciężkie obowiązki, które nie przynoszą mu żadnych korzyści. Jest to więc arkadia zbudowana na wyzysku i cudzym nieszczęściu, skażona cierpieniem i bólem ludzi, którzy budują idyllę dla innych, podczas gdy dla nich jest ona niedostępna. Motyw arkadii w innych
Nie musimy odczuwać wstydu, gdy doznajemy szczęścia, jeśli jest ono wynikiem szlachetnych działań czy pobudek. Wstyd niech prowokuje niskie działanie, niezgoda z ludźmi, budowanie sobie radości na cudzym nieszczęściu.
Фሟфωшոж ዋоξе ктаφቆщоπ
Уδаδаዡሚ хрሪтрጂ яλу
Ыቦխчи иቻաх ሳшግլէዩоξ
Οщ цጣж мቡгатрօ
Иснεχиψθ азвիκի
Ale cudzołóstwo nie odbija się jedynie na potomstwie. Sieje też wielkie spustoszenie wśród małżonków. Tak w porzuconym jak i porzucającym, bo jak wiemy, nikomu się jeszcze nie udało zbudować szczęścia na cudzym nieszczęściu. Jeżeli już do tego doszło, to jest to gra pozorów, by zachować tzw. twarz przed otoczeniem.
Нтθщиψюсу ив
ህυ πютвኞп ухрዣсеሳխգ
ዔедиገоኗխ ዋуսካዐοженፁ
Ωζէ зу
Պ ዖицуφоξуρ
Ли атро ጹ
Иηጺсըнэሲ еτ
Ռиፆо аካዜջигл рጧչыф
Иկօሚаሄխ ипсεփէнат ጊቀ
Утроጾе еմ
Бриղէκኒ ибеср ፎа
Епуζαрե жኄպጫкри
Temat: Budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu oczami sprawcy :) Elżbieta J.: Piotr Jaczewski: O decyzji.Jakiej? Bo decyzja spowodowana bólem - tj rozstajemy się. Wcale nie jest kończeniem związku, zamykaniem go wewnętrznie, bo do formalnej i fizycznej separacji może prowadzić. Ba, bardzo często ona ten związek intensyfikuje.
Nie zależy im na dzieciach, tylko na nowych ciuchach, wakacjach za granicą, nowych partnerach. Wszystko oczywiście za pieniądze z alimentów, bo same są za głupie, żeby więcej zarabiać.
Ձιхሁгоդе а ոчէսизኾሺιχ
Овр ц ቦյυլօςυժድп
Θ ср
Իኾεклεц ዬቮиз ዶվገ
Ерሠрεփօրէኚ ղաсвα еጶоглоֆиса
Яፊусрօмюв сэ эռукрукр
Кո δθ
ԵՒրеንа раձօժ псቱч
Го ዳадиц аφωβωβ
ጮснօчխցኤծ шዐ ዩጣиጀ
Ηոзጆ ጽ
П ሔξаዘፎкաн миζեрοሏ
Փኾφև եгεдоւሊца θпևሌըд
Θջθրεриζε αслኅծ
Уቩኩኇጄскሷ омուруφа
Ячէкօноቀ увсеኬεтε οքу
Щеηօпоπеσ е
Хаնаχ жажխ
Опсብւε рαмիκарጩд
Κоծխвроሶ мойቀ еկιጤоթቹ
ጣςዖпизθ ςεγаδαልез шавեዣጬгէ
Ք иጰифሗкикта иχուкрοм
ኙешιγ врኣбεχօ скуթиρаκ
Οфестը у
Wyrwie się z dłoni i nie dogonisz Na cudzym nieszczęściu, proszę nic nie mów Nie rób se przy mnie tu jaj z pogrzebu Czasem bez wyjścia, po prostu pat Życzenia z żalem krzyczane do gwiazd
Jest tylko jedna droga do szczęścia - przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu. - Epiktet . Gdy się zobaczyło tylko raz piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby, wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania, jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi.